Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi merxin z miasteczka Wrocław. Mam przejechane 29540.00 kilometrów w tym 890.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.29 km/h
Więcej o mnie.

2014
button stats bikestats.pl
2013
button stats bikestats.pl
2012
button stats bikestats.pl

Kalendarz Rowerowy 2013

? ?
? ?
? ?
? ?
? ?
? ?

Kraje w których odbyłem wycieczki rowerowe:

>10000km
Polska
1000-10000km
Chiny Czechy
100-1000km
Irlandia
Szwajcaria Włochy
10-100km
Finlandia Holandia
Maroko Słowacja
Austria Meksyk
Tanzania Peru

Zdobyte Podjazdy

...

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy merxin.bikestats.pl free counters
Free counters
Dane wyjazdu:
8.30 km 0.00 km teren
00:26 h 19.15 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Praca

Poniedziałek, 10 września 2012 · dodano: 10.09.2012 | Komentarze 0

Kategoria Praca / Miasto


Dane wyjazdu:
11.40 km 0.00 km teren
00:39 h 17.54 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Praca

Piątek, 7 września 2012 · dodano: 07.09.2012 | Komentarze 0

Kategoria Praca / Miasto


Dane wyjazdu:
12.20 km 0.00 km teren
00:37 h 19.78 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Miejski początek września/ciekawa Vuelta

Czwartek, 6 września 2012 · dodano: 06.09.2012 | Komentarze 2

Póki co moje trasy rowerowe zamykają się w obrębie Wrocławia, dziś po pracy - na rehabilitację. Na szczęście o wiele ciekawiej jest na Vuelcie, która moim zdaniem jest najciekawszym wyścigiem od kilku lat :) Kolarska energia skupia się więc póki co na ekranie ;)
Kategoria Praca / Miasto


Dane wyjazdu:
7.80 km 0.00 km teren
00:24 h 19.50 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Praca

Środa, 5 września 2012 · dodano: 05.09.2012 | Komentarze 0

Kategoria Praca / Miasto


Dane wyjazdu:
20.30 km 0.00 km teren
01:03 h 19.33 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Praca po raz drugi po przerwie

Wtorek, 4 września 2012 · dodano: 04.09.2012 | Komentarze 2

Tak sobie policzyłem, że ostatnio dłuższą przerwę od roweru miałem na początku 2009 roku, zanim mieszkając za granicą kupiłem sobie rower.

Po pracy na południe miasta.
Kategoria Praca / Miasto


Dane wyjazdu:
8.50 km 0.00 km teren
00:30 h 17.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Próbna jazda do pracy

Poniedziałek, 3 września 2012 · dodano: 04.09.2012 | Komentarze 2

Minął tydzień od zdjęcia ortezy i choć dalej zakres ruchomości barku jest w sporym stopniu ograniczony, a przy niektórych ruchach pojawia się jeszcze ból, to poprawa przez ten tydzień jest znacząca. Postanowiłem wypróbować jak będzie mi się jechało do pracy. Zwłaszcza rano bardzo asekuracyjnie, starałem się jak najbardziej oszczędzać lewą rękę na nierównościach, ale widzę, że nie jest źle, chociaż z dłuższymi wypadami trzeba jeszcze zaczekać zdecydowanie. I tak fajnie, że odzyskałem możliwość poruszania się najwygodniejszym środkiem transportu po mieście :)
Kategoria Praca / Miasto


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:207 ( 99%)
HR avg:142 ( 67%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Krótko w Arkadach

Piątek, 31 sierpnia 2012 · dodano: 01.09.2012 | Komentarze 0

Wieczorem zgaduję się z Arturem na krótką rundkę w Arkadach. Na miejscu spotykam jeszcze Kasię, która jednak wybiera się pomału do domu. Chwila na pogaduchy i pora przystąpić do części zasadniczej, na początek przez kilka minut poudawałem, że ćwiczę na siłowni (nogi, plecy, ćwiczenia bez użycia rąk). Potem wsiadamy na rowerki poziome, czas upływa na rozmowie, spokojnej jeździe, tylko na końcówkach niektórych "podjazdów" w profilu 20-minutowego programu urządzam sobie krótkie acz intensywne ćwiczenia. Czas trwania 53 minuty. Następnie pełna kompensacja treningu złocistymi elektrolitami :P


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:172 ( 82%)
HR avg:124 ( 59%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

CouchCycling

Środa, 29 sierpnia 2012 · dodano: 30.08.2012 | Komentarze 0

Poniedziałkowa wizyta u lekarza nie była do końca optymistyczna. Na zdjęciu wciąż widoczna szczelina złamania (kość nie do końca się jeszcze zrosła), jednak z uwagi na problemy z odzyskaniem sprawności w stawie barkowym przy długim unieruchomieniu - decyzja o zdjęciu usztywniacza. Faktycznie - zakres ruchu jest mocno ograniczony, zwłaszcza na wyprostowanej ręce. Od wtorku chodzę na ćwiczenia rehabilitacyjne (potrwa to jeszcze miesiąc) + ćwiczę w domu.

Aby trochę rozruszać też nogi postanowiłem wybrać się na rowerek poziomy w Arkadach, który jest w przypadku problemów z ręką ciekawym wynalazkiem, gdyż pozwala na trening nie obciążając przy tym rąk/barków.

Czas trwania 45 minut, generalnie lekko, 2 razy na chwilę przekroczyłem 75%, mimo to i tak czułem się po wszystkim zmęczony.


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Rehabilitacja

Wtorek, 7 sierpnia 2012 · dodano: 07.08.2012 | Komentarze 1

Wczoraj byłem na zdjęciu szwów, niestety po konsultacji z lekarzem pożegnałem się z pomysłem wcześniejszego rozstania się z usztywniaczem na rękę. Przy takiej pogodzie to aż żal nie móc wybrać się na rower czy popływać :(


Dane wyjazdu:
22.00 km 0.00 km teren
00:39 h 33.85 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:260 m
Kalorie: kcal
Rower:Battaglin

Klasyk Kłodzki

Sobota, 28 lipca 2012 · dodano: 31.07.2012 | Komentarze 5

Klasyk Kłodzki miał być ostatnim w tym roku startem indywidualnym w maratonie (na koniec miałem wziąć udział jeszcze w jeździe drużynowej na czas – AMBER ROAD). Jako, że forma była wysoka liczyłem, że będzie on ukoronowaniem sezonu i końcówkę będę mógł potraktować bardziej ulgowo. Zapisałem się i nastawiłem na dystans GIGA, przed którym z jednej strony czułem respekt i stanowił dla mnie wyzwanie, z drugiej liczyłem na walkę o podium w kategorii. Ostatnie 8 dni przygotowań zmieniło jednak moje nastawienie. Zamiast wykonywać krótsze a intensywne treningi oraz regenerować siły przed wyścigiem, zamęczyłem nogi najbardziej w tym sezonie. W piątek czując dalej zakwasy (dodatkowo powiększone przez czwartkowe ćwiczenia brzucha angażujące nogi) wpadłem w panikę, byłem zły na siebie i myślałem o zmianie dystansu na MINI. Bardzo łatwo zaprzepaścić wcześniejszą pracę :/ W piątek wieczorem ruszamy autem Piotrka (Cukra) do Zieleńca po numery startowe. Później odwiedziny u rodziny Piotrka w Szczytnej. Mama Piotrka częstuje nas pyszną zupą oraz zaopatrza w makaronik z serem na śniadanie. Nocleg w Zieleńcu i rano start. Najpierw startuje GIGA - Kasia i Artur – 8:00. Ja 8:06, Piotrek(Suchy) 8:12, Później MEGA: Tomek, a na końcu Piotrek (Cukier). Podejmuję decyzję, że jadę co najmniej MEGA, a w zależności od rozwoju sytuacji i samopoczucia będę się starał przejechać GIGA.

Grupa rusza punktualnie i ku mojemu zdziwieniu wszyscy od początku pracują po zmianach. W którymś momencie znikają 2 osoby i jak oglądam się na początku pierwszego podjazdu w Czechach zostaje nas już 6. Daję zmianę, a następnie zawodnik w stroju mistrza świata, postanawia przepalić nogę lub porwać peleton i wkrótce zostaje nas 4. Jeden Szerszeń, jeden zawodnik z Interkolu, zawodnik w stroju MŚ i ja. Na chwilę tempo się stabilizuje i zaraz zawodnik w stroju MŚ znowu podkręca tempo. Podjazd nie jest zbyt stromy, nachylenie ok. 4% i pokonujemy go w szybkim tempie. Ja postanawiam nie odpowiadać na przyśpieszenia tylko w stylu Basso jadę swoje i stopniowo odrabiam straty, które zresztą sięgały maksymalnie 15 metrów :D. MŚ wjeżdża pierwszy zawodnik z Interkolu drugi, ja trzeci a Szerszeń czwarty, wszyscy w odległości kilku metrów od siebie. Dochodzę do wniosku, że grupa jest całkiem dobra i można powalczyć na GIGA. O płaskie podjazdy jestem spokojny, że dam radę, trochę obawiam się tylko, że ból mięśni da się we znaki na stromszych odcinkach.

Rozpoczynamy zjazd, kolejność taka jak na podjeździe, w pewnym momencie wywracam się niespodziewanie na zakręcie, nie wiem dlaczego, zjeżdżałem lewą stroną w przeciwieństwie do reszty, która trzymała się środka. Szerszeń krzyczy do reszty „młody leży” i pyta czy nic mi nie jest, jestem w szoku, ale odpowiadam, że chyba ok i pojechał dalej. Próbuję oszacować straty i ocenić co się stało (najprawdopodobniej tylnym kołem wpadłem w jakąś koleinę, nierówność). Zabieram rower na pobocze i zastanawiam się co dalej, myślę albo o powrocie do Polski albo o przejechaniu dystansu mini. Kolejne osoby najpierw z naszej grupy, potem z kolejnych pytają czy nic mi nie jest, ja odpowiadam, że w porządku, ale cały czas się zastanawiam co robić. Przyjeżdża Piotrek i utwierdza mnie w przekonaniu, żeby dzwonić po pomoc. Nie czułem się jakoś źle więc postanawiam zjechać na polską stronę, co by nie komplikować sobie życia.

Zjeżdżam do zakrętu na którym stała spora ekipa dbająca o prawidłowy przebieg maratonu, pomagają mi wezwać pomoc. Po chwili przyjeżdża autem organizator i zabiera mnie do szpitala w Bystrzycy Kłodzkiej. P. Andrzej idzie jeszcze do apteki po szczepionkę na tężec. Do tego momentu nie oszacowałem kompletu strat, gdyż w barku czułem tylko lekkie pobolewanie. Zszyty łuk brwiowy i opatrzony łokieć. Zostaję odwieziony do Zieleńca gdzie osobnym transportem przyjeżdża mój rower. Dopiero po jakimś czasie odczuwam ból przy opieraniu się o kierownicę oraz czuję, że nie jestem w stanie podnieść ręki. Wiem już, że coś jest nie tak.
Przyjeżdża po mnie Sylwia i znowu spotkał ją szok (uprzedziłem tylko, że miałem lekką wywrotkę). Stwierdziła, że jak tak dalej pójdzie to niedługo będę wyglądał jak Frankenstein (ostatnio twarz pozszywana w trzech miejscach, teraz w kolejnym). Jedziemy do Wałbrzycha, gdzie udajemy się najpierw do szpitala. Lekarz – buc – nie mogę tego inaczej określić stwierdza, że skoro miałem udzieloną pierwszą pomoc mi nie pomoże i odsyła do własnej placówki we Wrocławiu. Jedziemy do rodzinnego domu Sylwii, gdzie po naradzie postanawiamy odwiedzić kolejny szpital. Tam na szczęście nas przyjmują i po zdjęciu okazuje się że mam pęknięty guzek większy kości ramiennej, co oznacza 4 tygodnie w usztywniaczu. W związku z tym kończę sezon kolarski, ale powrócę do turystyki rowerowej z końcem sierpnia!!

Wielkie podziękowania dla:
Piotrka – za transport oraz wyrażoną gotowość do pomocy
Piotrka za zatrzymanie przy mnie na miejscu wypadku i pomoc w podjęciu słusznej decyzji o zakończeniu maratonu i wezwaniu pomocy.
Organizatorów za profesjonalną pomoc.
Tereny jak i organizacja wyścigu bardzo mi się podobają i chciałbym tu wrócić w przyszłym roku i z większym szczęściem ukończyć dystans GIGA.

Gratulacje dla Kasi za pierwsze miejsce K2 GIGA, Artura, pierwsze miejsce M2 Szosa GIGA, Piotrka (suchego), trzecie miejsce M2 Szosa GIGA. Tomek i Piotrek również świetnie pojechali, Tomek mógłby nawet wskoczyć na podium w kategorii wiekowej na MEGA, tylko stracił kilka minut pomagając innemu koledze po wypadku. Piotrek zaś świetnie pojechał jak na trzeci wyjazd w góry i pierwszy górski maraton.

P.S. zawodnicy z mojej grupy, z którymi wjechałem na pierwszy podjazd zajęli 9,15 i 23 miejsce w OPEN, co ciekawe najwolniej przejechał zawodnik, który na pierwszym podjeździe najbardziej rwał tempo. Szkoda tego wypadku, bo można było powalczyć i co najważniejsze pojeździć jeszcze na rowerze w sierpniu, a tak pozostaje niedosyt, żal i długa przerwa :/
Relacje z maratonu kolegów z drużyny:
http://marathonrider.bikestats.pl/773055,IX-Klasyk-Klodzki.html
http://suchy.bikestats.pl/772283,IX-Klasyk-Klodzki-Giga.html
http://platon.bikestats.pl/772167,IX-Klasyk-Klodzki.html

P.S. Magnes mi się przesunął na szprysze, licznik nie zliczał km i nie mam danych co do prędkości.
Kategoria Wyścig